Kładka nad Nettą znów ugrzęzła, a 14 milionów euro wciąż wisi w powietrzu

Kładka nad Nettą znów ugrzęzła, a 14 milionów euro wciąż wisi w powietrzu

W Augustowie sprawa kładki nad Nettą zaczyna przypominać przeciąganie liny, w którym z każdą kolejną formalnością rośnie stawka. Konserwator zabytków ponownie odsunął decyzję, a nad inwestycją zawisło już nie tylko oczekiwanie mieszkańców, lecz także 14 milionów euro dofinansowania. Nowy pretekst pojawił się wtedy, gdy do postępowania próbowało wejść stowarzyszenie „Przyjazny Augustów”.

  • Konserwator znów przesuwa decyzję, a czas dla kładki ucieka
  • Stowarzyszenie i polityczne tło, które podgrzewa spór
  • Na szali zostaje projekt czekający od lat i pieniądze, których Augustów nie może stracić

Konserwator znów przesuwa decyzję, a czas dla kładki ucieka

Od złożenia wniosku minęło już 175 dni, a sprawa wciąż nie doczekała się finału. Tym razem konserwator zabytków ma zastanawiać się, czy dopuścić do postępowania stowarzyszenie „Przyjazny Augustów”, choć wniosek w tej sprawie złożono po terminie, w czasie gdy procedura dotycząca kładki powinna być już dawno zamknięta. Dla miasta to nie jest zwykłe przeciąganie sprawy, tylko ryzyko, że formalności zdążą wyprzedzić inwestycję.

„To klasyczna gra na zwłokę” – mówi wiceburmistrz Filip Chodkiewicz.

Z perspektywy urzędu każdy kolejny tydzień analiz i wymiany pism oddala moment, w którym można byłoby przejść do dalszych kroków. W przypadku przeprawy nad Nettą nie chodzi już wyłącznie o papierową zgodę, ale o tempo, którego projekt po prostu nie znosi.

Stowarzyszenie i polityczne tło, które podgrzewa spór

W samym centrum sporu znalazło się stowarzyszenie „Przyjazny Augustów”, wskazywane przez miasto jako organizacja związana z radną Drejer-Przekop i jej mężem Krzysztofem Przekopem. Władze Augustowa odczytują ten ruch jako kolejną przeszkodę na drodze do zamknięcia postępowania, a nie jako zwykłe zainteresowanie sprawą. Z ich perspektywy to właśnie ten wniosek daje konserwatorowi dodatkowy pretekst do odsuwania decyzji.

Burmistrz Mirosław Karolczuk nie ukrywa, że stawka jest większa niż spór o dokumenty. Podkreśla, że miasto od lat czeka na przeprawę, która ma połączyć Borki z dzielnicą uzdrowiskową, i pyta wprost o intencje osób, które dokładają kolejne przeszkody.

„Czy naprawdę chcecie przejść do historii jako ludzie, którzy zablokowali kładkę nad Nettą?” – pyta Mirosław Karolczuk.

Na szali zostaje projekt czekający od lat i pieniądze, których Augustów nie może stracić

Dla mieszkańców to nie jest abstrakcyjny spór o zapis w decyzji. W grze jest kładka, o której mówi się od 1991 roku, a więc od 35 lat. W grze są też pieniądze – 14 milionów euro, czyli 60 mln zł dofinansowania, które mają wspierać realizację inwestycji. Jeśli procedury utkną na dobre, Augustów może stracić nie tylko ważne połączenie nad Nettą, ale też finansowanie, którego nie da się łatwo odzyskać.

• 175 dni – tyle minęło od złożenia wniosku
• 14 milionów euro – wartość dofinansowania
• 60 mln zł – równowartość środków
• 35 lat – od tylu lat miasto zabiega o kładkę

W tle pozostaje jeszcze szerszy kontekst. Miasto zwraca uwagę, że konserwator bez problemu uzgadnia inne przeprawy, a w Augustowie sprawa kładki nad Nettą od miesięcy stoi w miejscu. Dlatego wokół inwestycji narasta poczucie, że to nie architektura i nie zabytki są dziś najtrudniejszą częścią tej historii, tylko polityka i przeciągające się procedury.

na podstawie: Urząd Miejski w Augustowie.